Home

Dlaczego teatr?

Do teatru wiodła droga poszukiwań pełnego wykorzystania twórczej energii dzieci. Te poszukiwania właśnie, a nie arbitralna decyzja zadecydowała o jego powstaniu. Na początku opierał się na jednej z grup wychowawczych, składającej się z chłopców w wieku 11-12 lat. Propozycja zabawy w kreowanie postaci, sytuacji i zdarzeń spotkała się z ich dużym entuzjazmem. Powstawały różnorodne scenki, od najprostszych, jednoosobowych, w których dziecko za pomocą kilku gestów, słów, usiłowało się przeobrazić w inną postać, do bardziej rozbudowanych, do bardziej skomplikowanych przestawiających nowe światy, dla których inspiracją był mit, marzenie, sen. Dzieci przedstawiały bohaterów o nadprzyrodzonych zdolnościach, którzy zdobywali władzę i majątek. Powstawały sceny o poszukiwaczach skarbów, o przygodach na bezludnej wyspie, o sprawiedliwych walczących ze złem. Marzenie o prawdziwym i zdrowym domu było tworzywem dla rodzajowych scenek rodzinnych, które nie zawsze były wolne od przemocy i agresji. Przywoływano również rzeczywistość snu, zazwyczaj w jednoosobowych prezentacjach, które dotyczyły własnej przemiany np. “śniło mi się, że byłem…” Innym razem próbowano odtworzyć codzienność szkoły, internatu, posługując się ilustracją skeczu, żartu. Wśród bawiących się, byli zarówno aktorzy jak i widzowie. W oznaczonym miejscu powstawała scena i widownia. Ochotnicy, którzy mieli pomysł na scenę, opuszczali świetlicę i przez kilka minut przygotowywali się do występu, po którym zasiadali na widowni, żeby móc zobaczyć pokazy kolegów. Zadanie widzów polegało na odgadnięciu i wyjaśnieniu scen. Gdy były z tym trudności prosili o komentarz. Szczególnie ważny był udział prowadzącego zajęcia, który inspirował, ale również aktywnie uczestniczył w zabawie, zarówno w roli aktora jak i widza. Trudność polegała na tym, żeby nie narzucać gotowych pomysłów, ale pokazywać możliwości kreatywne, cierpliwie czekając na tworzywo dzieci. W tej fazie pracy, nieistotny był problem wiarygodności przekazu, gestu, ruchu. Najważniejszym zadaniem było uruchomienie wyobraźni dziecka i wydobycie naturalnych, nieoswojonych warsztatowo emocji. Zajęcia pełne spontaniczności ujawniły twórcze możliwości dzieci, ogromne zasoby energii, którą można było wykorzystać w celach teatralnych. Na tym polegała ich najcenniejsza poznawcza wartość. Te wyżej omówione doświadczenia udowodniły mi, że teatr odpowiada naturalnej skłonności dziecka do wchodzenia w inne role i sytuacje. Dziecko z łatwością nakłada nowy kostium, chętnie wybiega poza świat codziennej rutyny i co najważniejsze potrafi bawić się tą niezwykłością i odmiennością. A przecież teatr stanowi wszechstronną propozycję artystyczną, której atrakcyjność polega na tym, że integruje różne obszary wypowiedzi – słowo, gest, taniec, ruch, muzykę, plastykę, co może mieć pozytywny wpływ na osobowość młodego człowieka. Zwłaszcza w przypadku dzieci słabo widzących u których występuje deficyt bodźców wizualnych, działania teatralne stanowią dla nich szansę “wyjścia z cienia” daje możliwość uwrażliwienia innych obszarów percepcyjnych. Zajęcia teatralne, rozwijając wrażliwość artystyczną i zainteresowanie sztuką, miały na celu uczyć twórczej postawy. Usiłowały nauczyć podstaw warsztatu aktorskiego – świadomości słowa i gestu, kultury języka, dykcji i wiarygodności przekazu, sztuki dialogu i monologu, ruchu scenicznego, posługiwania się rekwizytami, korzystania z elementów muzycznych i plastycznych. W przypadku dzieci słabo widzących niezwykle ważny okazał się cel terapeutyczny. Niewiara w siebie, kompleksy, zaburzenia osobowości, najczęściej w wyniku braku lub osłabionych więzi rodzinnych, nadpobudliwość i wszelkie negatywne konsekwencje defektu wzroku, stanowiły wyzwanie, by teatr mógł stać się środkiem leczniczym na takie dolegliwości. Przestawionym wyżej celom należało podporządkować właściwe metody pracy. I tak, postulatowi kreatywności dzieci odpowiadała przyjęta koncepcja teatru, otwartego na ich pomysły w każdym obszarze działań scenicznych – od rozwiązań reżyserskich, scenariusza, scenografii po choreografię i muzykę. Oczywiście ta aktywność zależała od możliwości twórczych adeptów sztuki teatralnej i siły inspiracji jaką uzyskać mogli od prowadzącego zajęcia. Wnikliwa obserwacja pozwalała ocenić predyspozycje dzieci, które należało zaktywizować i wykorzystać do określonych działań teatralnych. Sukcesy mobilizowały je do dalszych wysiłków i coraz silniej angażowały je emocjonalnie. Na próbach pojawiały się fragmenty muzyki Bacha, Beethovena, Mahlera, które stanowiły wielką siłę oddziaływania, tym bardziej, że wszyscy tworzący zespół teatralny uczyli się grać na różnych instrumentach muzycznych. Muzyka pozwalała koncentrować się na zadaniach scenicznych, rozbudzała wyobraźnię ruchu, gestu i słowa. Ułatwiała w przekazaniu podstaw warsztatu aktorskiego. Było to ważne tym bardziej, ze dzieci nie potrafiły posługiwać się głosem, miały wady wymowy, defekt wzroku ograniczał ich możliwości swobodnego poruszania się i posługiwania się rekwizytami. Nauka podstaw rzemiosła aktorskiego nie mogła jednak zdławić naturalnej spontaniczności. Warsztat miał jedynie służebną rolę w stosunku do emocji dziecka, miał je uczytelnić i uwiarygodnić. Próba zaczynała się od rozgrzewki, w której były elementy gimnastyki pozwalające rozluźnić ciało, tak by stało się lekkie i plastyczne. Na przykład, ćwiczenie angażujące ciało i głos; które wykonywali równocześnie wszyscy, a polegało na kilku miarowych, energicznych ruchach naśladujących pracującego drwala przy wyrębie drzewa. W kulminacyjnym momencie, gdy ręce w górze brały zamach i z całych sił opuszczały je w dół, dzieci wydawały ogłuszający krzyk. Kilkakrotnie powtórzone ćwiczenie pozwalało nabrać większej swobody ruchowej i głosowej. Po wysiłku fizycznym przychodził czas na uspokojenie, wyciszenie, które zapewniały ćwiczenia relaksujące. Uczyły one koncentracji i budowały więź w grupie. Powstawał krąg, w którym dzieci trzymały się za ręce i z zamkniętymi oczami szukały wspólnego głosu, pozawerbalnego porozumienia. W tej fazie próby pojawił się pomysł wizualizacji, który został wykorzystany w pierwszym przedstawieniu pt. “Nowy” Tworzący krąg zostali wprowadzeni w pewną rzeczywistość magiczną. Byłą nią jaskinia, z której wydostać się można tylko w jeden sposób – unieść się wysoko razem w powietrze. Dzieci, które nie widziały siebie, a jedynie czuły przez dotyk dłoni, miały zadanie opisać oczami wyobraźni scenerię zagrożenia w jaskini i wyzwolenia przez cudowny lot. Każdy z chłopców, jeśli czuł taką potrzebę, opowiadał swoją wizję będącą często dopełnieniem powstającego wspólnie obrazu. Powstawała pewna fabuła związana z ich przeżyciami i grą wyobraźni, która niekiedy ukonkretniała się w zajęciach plastycznych towarzyszących próbie teatralnej. Jej kolejnym etapem były zajęcia warsztatowe dotyczące kultury języka, dykcji, interpretacji tekstu. Składały się na nie ćwiczenia wymowy spółgłosek i samogłosek, trudnych artykulacyjnie wyrażeń, które wypowiadano w różnych emocjach, np. zdanie “pchła pchłę pchała ” należało zaprezentować ze wściekłością lub litością, dumą lub lekceważeniem, radośnie lub smutno. Przy tej okazji zwracano uwagę na ekspresję ciała, a szczególnie na mimikę, uplastycznienie twarzy, która w przypadku dzieci słabo widzących jest nieruchoma, statyczna, zupełnie jak maska, którą należało zdjąć. Ćwiczenia te miały jeszcze jedną zaletę, pokazywały wielość interpretacji tekstu i odkrywało prawdę sceniczną, ze to co się mówi jest równie ważne z tym, jak się mówi. Potwierdzenia jej, odnajdywano w czytaniu tekstów poezji lub prozy dostosowanych do poziomu dzieci. Opisane wyżej ćwiczenia służyć miały finalnej części próby, w której powstawały sceny do przedstawienia z właściwym tekstem sztuki. Mali aktorzy uczyli się obecności na scenie, świadomości słowa i gestu, eliminowania własnej prywatności i szukania więzi z bohaterem, układania kilku planów scenicznych, sztuki dialogu i monologu. W tej części próby, najważniejsze zadanie polegało na wydobyciu emocji, które mówiłyby prawdę o kreowanej postaci. Nie chodziło o rodzaj gry, ale o przeżycie roli. Dzieciom, które nie są silnie określone konwencją, a ich niedojrzałość wymyka się schematom i formie, stosunkowo łatwiej niż dorosłym, zapomnieć o osobowościowych uwarunkowaniach, również o swoich ułomnościach, deficytach. Były one w stanie utożsamić się z bohaterem scenicznym i przeżywać z dużym autentyzmem jego świat. Warunkiem sukcesu na próbie była jej oryginalność i atrakcyjność. Wszystkie zdarzenia na niej powinny mieścić się w konwencji zabawy. Zadania powinny być zindywidualizowane i dostosowane do możliwości dzieci. Powinny być wolne od schematów, nudy i posiadać walor odkrywczy. Szczególnie ważne były rozbudowane wysiłki teatralnej terapii, która przeznaczona była dla dzieci nieśmiałych, zablokowanych, nie wierzących we własne możliwości. Już po kilku zajęciach okazywało się, że zdławiony głos może nabrać siły i barwy, a ruch pozbawiony pewności, świadomego kształtu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s