Home

Jeśli można mówić o uzależnieniu od teatru Krzesiwo,
to świadomie stwierdzam, że jestem „krzesiwoholikiem”

Być krzesiwoholikiem. O swojej historii z Teatrem Krzesiwo opowiada Paweł Jaworski

Moja przygoda z teatrem Krzesiwo zaczęła się w piątej klasie szkoły podstawowej. Pewnego dnia założyciel i opiekun Krzesiwa p. Ryszard Polaszek zaproponował mi, bym wziął udział w jednej z prób, i jeśli się sprawdzę, i  spodoba mi się, będę mógł dołączyć do zespołu. Od razu się zgodziłem i z radością czekałem na dzień, w którym odbywają się próby. Kiedy nadszedł upragniony poniedziałek, udałem się na miejsce spotkań grupy teatralnej i rozpocząłem swoją przygodę z teatrem. Choć moja pierwsza próba z członkami Krzesiwa nie była taka, jak sobie wyobrażałem, to postanowiłem zostać.

Początkowo grałem małe role, ale wkładałem w nie całą swoją energię. Z wielką uwagą słuchałem wskazówek reżysera i z zazdrością patrzyłem na moich starszych kolegów,  podziwiając ich umiejętności aktorskie. Skrycie marzyłem o rozwinięciu swojego ukrytego talentu, a także dużej roli – najlepiej pierwszoplanowej.  Po premierze pierwszego spektaklu (pt. „Czary”) z moim udziałem postanowiłem kontynuować moją  przygodę z aktorstwem.

Podczas prac nad kolejnym pt. „Wena i Klio” skład teatru uległ zmianie. Wiele osób odeszło z powodu ukończenia liceum, więc zaczęły się poszukiwania nowych aktorów. Kiedy uzupełniliśmy skład Krzesiwa, ruszyliśmy do ciężkiej pracy nad następnym przedsięwzięciem. Scenariusz przedstawienia bardzo mi się podobał, dlatego pełen radości i zapału włączyłem się w przygotowania.

Po premierze „Weny i Klio” rozpoczął się okres, który wspominam najmilej, czyli wyjazdy na konkursy. Dzięki nim mogłem poznać inne grupy teatralne, ciekawych ludzi, a przede wszystkim zobaczyć spektakle. Także dzięki  tym wyjazdom udało mi się zwiedzić wiele pięknych miejsc w Polsce – Malbork, Andrychów, czy Lodź.

Praca nad ostatnim spektaklem z moim udziałem, czyli „Domkiem z kart” sprawiła mi najwięcej przyjemności. Rola ojca alkoholika była dla mnie dużym wyzwaniem. To właśnie z tego spektaklu i tej roli jestem najbardziej dumny. Wiem, że wysiłek, który włożyłem w to przedstawienie, nie poszedł na marne.

W czasie mojej siedmioletniej pracy w teatrze Krzesiwo bardzo podobała mi się współpraca między członkami grupy. Aby nasze przedstawienia przyniosły oczekiwany efekt, potrzebne było zaangażowanie wszystkich osób pracujących przy powstawaniu spektaklu. Każda osoba wnosiła coś indywidualnego i niepowtarzalnego do naszych przedstawień. Gdyby nie ta współpraca, nie osiągnęlibyśmy takiego efektu końcowego. Jestem pełen podziwu dla naszego reżysera p. Polaszka, który jest autorem scenariuszy. Zawsze pełen zapału mobilizował nas do ciężkiej pracy. To dzięki niemu powstało tyle wspaniałych spektakli. Myślę, że duże oklaski po nich były największą nagrodą, jaką mogliśmy otrzymać.

Moją przygodę z teatrem Krzesiwo będę pamiętać do końca życia. Praca przy powstawaniu nowych spektakli sprawiała mi wiele przyjemności i dawała dużo radości. Dzięki temu stałem się osobą bardziej pewną siebie. Mogłem także spełnić własne ambicje i marzenia. Nauczyłem się także współpracy z innymi, co nie zawsze było łatwe. Muszę się przyznać, że tęsknię za wspólnymi próbami, spektaklami i wyjazdami, ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Ten okres mojego życia na długo pozostanie w mojej pamięci.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s